By The Way - czyli przy okazji.... |
:: :: |
życie... |
|
Koniec roku... pewnie daltego ze powiazany ze swietami powoduje - ze duzo myslimy o zyciu....no moze nie wszyscy, ale ja co roku lapie dola w tym okresie....wcale nie z powodu swiat, ale tego, ze kolejny raz wychodzi na to - ze cala rodzina, brat i siostra maja kogos, tylko ja pojawiam sie sam....smieje sie juz sam z siebie, ze szybcij moje chrzesniaki przyprowadza panienki, niz ja sobie kogos znajde.... nie wiem tylko czy smiac sie czy plakac... zycie bywa pokrecone....zycie bywa piekne ale bywa tez bezlitosne.... dla mnie ostatnio bywa wlasnie bezlitosne.... w ciagu 6 miesiecy schudlem 22 kg, od kilku dni nie nosze kolczyka, bylem u fryzjera, dbam o siebie.... a pomimo to, kazdej nocy sni mi sie tylko ona...tak wlasnie ta sama osoba.... slysze jej glos kazdej nocy, czuje jej zapach przez sen i budze sie kazdego ranka sam...smutny i samotny.... czy kiedys mi sie to skonczy? czy kiedys wkoncu minie mi ta milosc? czy to wlasnie jest milosc? poznalem w tym roku kilka kobiet... jedne ladne, inne mądre, brunetki, blondynki... ale zadna , absolutnie zadna nie zrobila na mnie takiego wrazenia jak ona w pierwszych sekundach gdy ja zobaczylem.... ale co z tego? skoro ja kazdego wieczoru modle sie tylko o to by zapomniec? jak zapomniec, skoro nawet w radio slysze pisoenki ktorych nie slyszalem od 2 lat, a ktore byly tylko jej piosenkami? i jak tu zyc? Bóg juz mi nie pomoże, przyjaciele nie sa w stanie...diabeł może? |