By The Way - czyli przy okazji.... |
:: :: |
Efekt Motyla |
|
Dawno mnie nie było tutaj.......a długo.....za duzo mysli..... Wczoraj obejrzalem po raz kolejny film "Efekt Motyla" i do tego filmu trzeba wracac..zapomnialem o nim, ale trzeba wracac...by pamietac ze zycie zalezy od nas, nszych codziennych wyborow, od tego jak i co zrobimy, komu i kiedy...i zaluje...wielu moich wyborow, wielu moich postepowan... w moim zyciu nic sie nie zmienilo....mieszkam sam, kazdego wieczoru gdy wracam do domu czuje jak bardzo samotny jestem...juz nie boli, juz przeszlo...teraz to jzu tylko zaduma i mysli nad tym, co i komu zlego w zyciu zrobilem...czasem nawet moze niechcacy, czasem moze przez przypadek, czasem moze nieswiadomie...mam jak w efekcie motyla wspomnienia, rzeczy o ktorych nie myslalem, ktorych nie mialem swiadomosci ze sie wydarzyly... wczoraj wspominalem pewna dziewczyne...piekna, madra, mila, o cieplym usmiechu... z ktora kontakt sie urwal gdy wyjechala do anglii, po jej wyjezdzie zjawila sie ona, ktora mnie pochlonela, ktora byla dla mnie wszystkim, i ...nie wrocila juz do mojej glowy ta kobieta, do wczoraj... widzialem w miniony wtorek jej kserokopie, ale nie wiedzialem skad ja znam...jak by mi sie zycie potoczylo, gdybym inaczej zdecydowal przed jej wyjazdem, gdybym inaczej postepowal po jej wyjezdzi, gdybym nie spotkal tej, od ktorej tak abrdzo sie uzaleznilam? moze dzis moje zycie mialo by sens w tym znaczeniu, ze mialbym kogos obok? kogos kto chyba mnie kochal? kogos, komu na mnie zalezalo? Spotkalem sie ponad tydzien temu z przesympatyczna kobieta....spacerowalem z nia, patrzylem na nia ukradkiem, usmiechala sie, ale nie byla "ze mna" byla gdzies daleko... od zawsze, no moze nie od tak dawna, ale od kilku lat, odkad ja znam bardzo mi sie podoba, wlasnie za ten usmiech, za jej glos, za jej oczy... tylko ze teraz nie wiem, co mam robic dalej...lubie ja, cenie sobie nasza znajomosc, ale boje sie, ze jak bede chcial pojsc gdzies dalej w strone...czegos...to strace to co mam....a moze ona tego nie chce.....i do tego tak pieknie pachnie ona i jej wlosy:)))))) to jest ten moment wyboru, od ktorego wiele zalezy, jak w efekcie motyla.... a wlasnie, dzis nie bedzie piosenki ale wiersz.....Roberta Frosta, ktory to wiersz poznalem kilkanascie lat temu,a o nim zapomnialem na kilka lat.....do wczoraj...... "Droga nie wybrana" Dwie drogi w żółtym lesie szły w dwie różne strony: Załując, że się nie da jechać dwiema naraz I być jednym podróżnym, stałem, zapatrzony W głąb pierwszej z dróg, aż po jej zakręt oddalony, Gdzie wzrok niknął w gęstych krzakach i konarach; Potem ruszyłem drugą z nich, nie mniej ciekawą, Może wartą wyboru z tej jednej przyczyny, Że, rzadziej używana, zarastała trawą; A jednak mogłem skręcić tak w lewo, jak w prawo: Tu i tam takie same były koleiny, Pełne liści, na których w tej porannej porze Nie znaczyły się jeszcze śladów czarne smugi. Och, wiedziałem: choć pierwszą na później odłożę, Drogi nas w inne drogi prowadzą - i może Nie zjawię się w tym samym miejscu po raz drugi. Po wielu latach, z twarzą przez zmarszczki zoraną, Opowiem to, z westchnieniem i mglistym morałem: Zdarzyło mi się niegdyś ujrzeć w lesie rano Dwie drogi: pojechałem tą mniej uczęszczaną - Reszta wzięła się z tego, że to ją wybrałem. |